Kto czyta… ten wie

Posted by admin on 07/02/2010 in Inne |

Akcja “52 książki” rozsiewa się niczym wirus po interncie. I dobrze. Pytanie na jak długo wystarczy zapału? I… czy trzeba urządzać zawody w czytaniu, by do niego zachęcić?… Ponoć każdy sposób dobry, byle był skuteczny ale…

Czytać każdy może…

Założenia akcji, to zachęcenie do czytania co najmniej 1 książki tygodniowo…

Możesz oczywiście przeczytać więcej niż 52 książki w roku. Postaraj się jednak, aby nie było ich mniej. Jeżeli czytasz wolno (albo szybciej) postaw sobie inny cel np. 26 książek w roku, albo że będziesz czytał/a godzinę dziennie. “52 książki

W kontekście zwiększania czytelnictwa w Polsce pomysł dobry, nawet bardzo, bo przecież czytanie książek rozwija wyobraźnię, kreatywność, zasób słownictwa, elokwencję… Niektórym przynosi również bardziej przyziemne korzyści:

Posiadanie książki w ręku działa tak jak okulary lub siwizna na skroniach. A nie ma nic bardziej pozytywnego od siwiejącego okularnika z książka pod pachą. Książka w ręce neutralizuje dres, złoty łańcuch, brak zębów, a nawet pieniędzy. Człowiek z książką potrafi wyżebrać o 38% więcej od podobnego przypadku bez książki.

Jako były student wiem, że znajomość niszowych książek gwarantuje sukces prokreacyjny, zwłaszcza wśród studentek polonistyki. (…) kondotier.pl

Co kto lubi…

Ja czytać lubię, nawet bardzo, szczególnie gdy nie mam nic lepszego do roboty, czyli np. podczas kilkudziesięciu minut spędzanych codziennie w komunikacji miejskiej. Jedyne ryzyko czytania w autobusie, czy metrze jest takie, że można przegapić swój przystanek, gdy zbyt mocno pochłonie cię książka.

Lubię też poczytać przed snem… Co prawda po ciężkim dniu udaje się przebrnąć zaledwie przez kilka stron i zmęczenie bierze górę, ale przyznam, że od średniej krajowej odstaję i to znacznie.
Może to kwestia wykształcenia, może pracy, w której “oczytanie” się przydaje, a może… nie trzeba wnikać dlaczego?

Wiem jedno… nie lubię czytać na czas i na siłę. Kojarzy mi się to z niemile wspominanymi czasami szkoły średniej, w której czytałam co najwyżej po pół lub 1/3 (w przypadku trzytomowych powieści) książki i trzeba było sięgać po następną, bo nie wystarczało czasu na więcej.

Te wszystkie książki odkładane z żalem “na później” nigdy nie zostały dokończone, bo przecież trzeba było doczytać z bryków resztę, a żadna to przyjemność dla mnie czytać książkę, którą wiem jak się skończy…

Dlatego nie do końca przekonują mnie argumenty czytania 1 książki na tydzień, szczególnie w taki sposób:

Znajdź sobie już na początku kilka “ksiażek ratunkowych”. Kiedy zbliża się koniec tygodni a Ty właśnie zacząłeś czytać powieść, która ma tysiąc stron, złap szybko jakąś nowelkę albo inną książkę na jeden wieczór i szybko ją przeczytaj. A od jutra możesz spokojnie wrócić do swojej powieści. Powiesz, że to kantowanie? No cóż, być może to jest lekki kant, ale kiedy już złapiesz większą wprawę w pochłanianiu książek nie będziesz musiał kantować – a to jest pierwszy cel ;) webfan.pl

…to bardzo zły pomysł. Bo są książki jak “Harry Potter”, czy “Władca pierścieni” które potrafię przeczytać w jedną noc, bo nie idzie się oderwać. A są książki, które czytam miesiąc, bo nie mam czasu, nie wciągają wartką akcją, a mimo to są bardzo ciekawe, jak czytana teraz przeze mnie “Gringo wśród dzikich plemion”. Dla mnie najważniejszy jest jednak sam fakt czytania. Bo to przecież powinna być przyjemność, a nie wyścig.

Każdy sposób dobry

Przy wszystkich moich zastrzeżeniach, oczywiście zachęcam do akcji “52 książki“. Jeżeli macie ochotę stawiać sobie czytelnicze cele i przy okazji wygrywać nagrody, to serdecznie wam kibicuję :) Dla mnie czytanie to na tyle intymna sprawa, że nie będę się nią chwalić publicznie.

Tags: , , , , ,

2 Comments

  • “Pytanie na jak długo wystarczy zapału?”

    Pożyczę od Jurka Owsiaka: “do końca świata i o jeden dzień dłużej” :)

    “I… czy trzeba urządzać zawody w czytaniu, by do niego zachęcić?…”

    Nie trzeba i nie o to nam chodzi. Mamy też inne pomysły. Stay tuned :))

  • sis says:

    Bardzo podoba mi się stwierdzenie: “Dla mnie czytanie to na tyle intymna sprawa, że nie będę się nią chwalić publicznie.”, bo sama mam podobne odczucia :)
    I odnoszę nieśmiałe, acz uzasadnione wrażenie, że akcja, choć chwalebna – bo zachęcanie do czytania to zawsze pozytywna sprawa – w gruncie rzeczy trafi tylko do tych, którzy i tak czytają. A ci, którzy z rozmaitych względów półki z książkami omijają szerokim łukiem, raczej się nie nawrócą. Więc to taka trochę sztuka dla sztuki i przekonywanie już przekonanych.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

*

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Copyright © 2009-2010 Ghati All rights reserved.
Desk Mess Mirrored v1.7 theme from BuyNowShop.com.